Kolejne zdobyte trofeum przez PSG kolejny raz wpłynęło na wyceny naszych zawodników. Czterech z nich mogło liczyć na wzrost wartości na popularnym portalu „Transfermarkt”.
Autor: Wojciech Jagodziński
Choć rzadko się to zdarza to kluby potrafią w wyjątkowych sytuacjach opuścić lekko maskę pełnego skupienia na sobie. Tak właśnie było w przypadku Realu Madryt, który złożył gratulację PSG z okazji szóstego trofeum w sezonie.
PSG już jutro zakończy rok 2025 spotkaniem z Vendee Fontenay Foot w 1/32 finału Pucharu Francji. Klub opublikował raport medyczny przed tym starciem. Trzej zawodnicy nie będą dostępni na ten mecz.
Choć miał epizody w sezonie 2024/2025 to prawdziwy popis dał w tym bieżącym. Radzi sobie na tyle dobrze, że regularnie występuje w pierwszym zespole. PSG obserwując jego rozwój zdecydowało się na przedłużenie z nim umowy. Zasłużył!
Po tym jak po meczu z Bayernem ponownie w PSG zrobił się szpital wszyscy oczekiwali momentu, aż będziemy w pełnym składzie. W końcu jest bardzo blisko, aby tak się stało.
Na rynku transferowym w ostatnich dniach pojawiła się bardzo ciekawa opcja. Wszystko przez bardzo nietypowy problem rodzinny w jego otoczeniu. Karim Adeyemi trafi do PSG?
Wczorajszego wieczoru PSG przeszło do historii zdobywająć szóste trofeum w 2025 roku. To niesamowite uczucie dla piłkarzy i nas – kibiców. Trudów spotkania nie ukrywa jednak nasz lider środka pola – Vitinha.
Rok 2025 przejdzie do historii Paris Saint Germain. Nie ma co do tego cienia wątpliwości. Drużyna Luisa Enrique zgarnęła szóste trofeum w tym roku kalendarzowym i na stałe wpisała się do piłkarskich kanonów.
Transfery Ilyi Zabarnyi’ego do PSG miał być kolejnym krokiem do wzmocnienia szczelności defensywy „Les Parisiens”. Wydane prawie 65 milionów na razie odbija nam się czkawką. Głównie przez dziecinne zachowanie Ukraińca, czego on się spodziewał?
Wczorajszego wieczora, po niezbyt udanym meczu, przeszliśmy do historii jako druga drużyna, która zdobyła sześć trofeów w jednym roku kalendarzowym. Trener jest z tego powodu wręcz wniebowzięty, nie ma co się dziwić. Co powiedział po pokonaniu Flamengo?