Stało się to o czym informowały wszystkie media. Diament La Masii – Dro Fernandez oficjalnie został piłkarzem PSG. To kapitalny ruch wizerunkowy ze strony zarządu.
O tym, że Dro Fernandez jest bliski dołączenia do „Les Parisiens” było wiadomo od niecałego tygodnia. Miał on wtedy poinformować kolegów z drużyny oraz trenera, że odchodzi. Hansi Flick był srogo rozczarowany jego postawą i jeśli wierzyć medialnym doniesieniom – wyprosił go po tym z szatni. W Barcelonie panuje przekonanie, że tracą diament, ale że jeszcze tego pożałuje.
Prawda jest jednak taka, że 18-latek nie widział się w Dumie Katalonii. Nie był przekonany do projektu i swojego w nim udziału. Stąd decyzja o poszukiwaniu nowego zespołu. Najkonkretniejsze na tym polu było PSG, którego zainteresowanie było poważne i oficjalne. Najwięcej do powiedzenia w tej kwestii miał jednak Luis Enrique.
To on miał osobiście spotkać się z Dro i obiecać mu, że regularnie będzie grywał w pierwszym zespole „Les Parisiens”. Jak widać to przekonało Dro, który od niedzieli przebywał w Paryżu. Przeszedł testy medyczne i oficjalnie złożył podpis pod kontraktem. PSG zapłaciło za niego 8,2 miliona euro a jego kontrakt obowiązywać będzie do lipca 2030 roku.
Sam zawodnik nie ukrywa podekscytowania o czym opowiedział w rozmowie z oficjalnym portalem klubowym. – „Jestem bardzo szczęśliwy, że dołączam do Paris Saint-Germain. To dla mnie i mojej rodziny powód do dumy. PSG to ogromny klub, któremu kibicuję od dziecka i w którym wiele wielkich legend zapisało się na kartach historii. Jestem teraz niezwykle podekscytowany i zmotywowany, by grać i dać z siebie wszystko dla tej koszulki„.
