Khvicha Kvaratskhelia pomimo, że w klubie jest nieco ponad rok to ugruntował swoją pozycję w kolegów z drużyny i sztabu. Niestety nie tylko tam, bo bardzo w swoich szeregach chcą mieć dwa kluby o czym informuje Goal.com.
Mowa o Arsenalu i Manchesterze United. Oba te zespoły mają mieć go na krótkiej liście życzeń na letnie okno transferowe. Ciężko się dziwić, Gruzin praktycznie z miejsca stał się czołową postacią PSG i walnie przyczynił się do zdobycia Ligi Mistrzów. Jego dryblingi, strzały i niesamowita wręcz nieustępliwość spowodowały, że może liczyć na ogromne zainteresowanie na europejskim rynku. Nawet pomimo, że jego cena może być obecnie piekielnie wysoka.
Ma przecież kontrakt do czerwca 2029 roku co jednak nie powoduje, że zainteresowanie maleje. Może być to pewnego rodzaju niepokojem dla kibiców i działaczy, jednak sam zawodnik uspokaja w rozmowie z Le Parisien. Przekonuje, że jest zakochany w mieście i czuje się tutaj potrzebny. Można też wysnuć teorię, że mocno liczy się ze zdaniem rodziny.
„Dla mnie Paryż jest naprawdę niezwykłym miejscem. Znajduje się tu wszystko, a przede wszystkim jest to miasto miłości. Kiedy skontaktował się ze mną PSG, pomyślałem, że moja żona jest najszczęśliwszą osobą na świecie. Kocham wszystko w Paryżu. Im więcej o tym myślę, tym bardziej doceniam szacunek, jakim darzą się tam ludzie”. – przyznaje.
Nie zamyka to co prawda całkowicie drogi do odejścia, jednak daje jasny sygnał co Gruzin na ten temat uważa. Jest w miejscu, gdzie czuje się szczęśliwy, podobnie do jego rodziny. Jest tu szanowany, ma ugruntowaną pozycję a co najważniejsze jest tutaj dopiero rok. Wydaje się więc, że na razie żadnego transferu nie będzie. I oby tak pozostało!
