Jego odejście z Barcelony było dla klubu bardzo bolesne. Głównym powodem był brak minut w klubie co z kolei zapewniało mu PSG. Dro uwierzył działaczom i nie może narzekać na swoją decyzję. Obietnice są spełniane.
La Masia to jedna z najlepszych fabryk młodych talentów na świecie. Regularnie z ich progów piłkarską karierę rozpoczynało i wciąż rozpoczyna wielu szanowanych i posiadających ogromny potencjał piłkarzy. Najlepszym przykładem jest tutaj oczywiście Lamine Yamal. Podobnie określano również Dro Fernandeza, który błyszczał w drużynach młodzieżowych. Nie otrzymywał jednak zbyt wiele szans w pierwszym zespole, choć w kadrze znajdował się wielokrotnie.
To był główny powód chęci zmiany przez niego otoczenia – ilość minut na boisku. Ogłosił to wszem i wobec zawodnikom i pracownikom po czym spakował się i ruszył w drogę do Paryża. To PSG bowiem od pierwszego momentu gdy stał się aktywny na rynku transferowym było bardzo zdeterminowane do jego przejęcia. Regularnie kontaktowało się z otoczeniem piłkarza, jednak kluczowy w tym kontekście był wyjazd do Katalonii Luisa Enrique. Osobiście zapewnił go, że otrzyma więcej szans.
Dro uwierzył w zapewnienia trenera, który szybko przeszedł do ich realizacji. Co prawda w dwóch pierwszych spotkaniach nie wziął udziału, jednak od meczu z Marsylią gra już praktycznie w każdym meczu. Ominął jedynie starcie z AS Monaco w ramach 1/16 finału Ligi Mistrzów. Trzykrotnie też zagrał w pierwszym składzie – Z Metz, Le Havre i ostatnio z Monaco. To powoduje, że już teraz gra częściej niż grał w FC Barcelonie.
Na 9 spotkań rozegrał minuty w 6 z nich. W Barcelonie ten licznik wynosił 24 spotkania w kadrze, jednak zagrał tylko pięciokrotnie i ani razu nie w pierwszym składzie. Jasno wskazuje to więc na fakt, że klub dotrzymał obietnic i Dro może w spokoju dalej się rozwijać. Oby tych szans otrzymywał już tylko więcej!
