Barcelona musi zmierzyć się z niemałym ciosem wizerunkowym. Uważany za największy obecnie talent La Masii Dro Fernandez zdecydował się opuścić Katalonię i dołączyć do PSG. Rozczarowania takim obrotem spraw nie kryje prezes klubu – Joan Laporta.
Miał być kolejnym po Lamine Yamalu diamentem, który zaistnieje w pierwszej drużynie Dumy Katalonii. Wszyscy mówili o nim jako przyszłym filarze zespołu. Tak widział go też Hansi Flick, który bardzo liczył na niego w najbliższych miesiącach. Miał bowiem regularnie wprowadzać go do pierwszego zespołu. Zadebiutował już na tournee przedsezonowym, jednak oficjalny mecz rozegrał z Realem Sociedad.
Wydawało się, że to początek pięknej historii Dro i Barcelony. Sam zawodnik nie był jednak przekonany do projektu i swojego w nim udziału. Zaczęły się więc poszukiwania zespołu a najkonkretniejsze okazało się PSG. O swoich planach Dro poinformował zarząd i Hansiego Flicka. Niemiec był srogo rozczarowany i według mediów miał wyprosić Dro z szatni po tym komunikacie.
Podobny nastrój panuje również w samym zarządzie. Do sprawy odniósł się Joan Laporta. –„Ogłosił, że nie będzie kontynuował gry w Barcelonie. Była to nieprzyjemna sytuacja. Będziemy w stanie przekierować tę sytuację względem tego, co było planowane, ale była ona niespodzianką, ponieważ mieliśmy uzgodnione inne rozwiązanie z Dro, kiedy tylko skończy 18 lat, i, co zaskakujące, jego agent powiedział nam, że nie będziemy w stanie wywiązać się z tego, co uzgodniliśmy” – przyznał w rozmowie z Catalunya Radio.
Dzisiaj Dro ma złożyć oficjalny podpis pod kontraktem. Do PSG dołączy za 8 milionów euro i podpisze kontrakt do lipca 2030 roku.
