Już trzeci raz w 2026 roku zmierzymy się z drużyną Sebastiena Pocognioliego. Tym samym zakończymy rozdział pod nazwą AS Monaco w tym sezonie. Miejmy nadzieję, że ta rywalizacja będzie udana podobnie jak dwie poprzednie.
Trzeba otwarcie sobie przyznać, że PSG nie lubi grać z AS Monaco. Mało brakowało a wyrzuciliby nas z Ligi Mistrzów. Zadecydowało szczęście i motywacja naszych piłkarzy. Najpierw odrobiliśmy straty wygrywając 3:2 w Księstwie, by później zremisować na Parc des Princes 2:2. Styl gry nie przekonywał, wszyscy oczekiwali gładkiej wygranej a otrzymali męczarnie. Ostatecznie jednak to my zagramy o ćwierćfinał rozgrywek z Chelsea.
Monaco ma więc z nami niedokończone rachunki. Z pewnością chcą udowodnić, że stać ich na wygraną i zmazanie plamy z Ligi Mistrzów. Przemawia za nimi też forma zespołu. Po okresie stagnacji i dużego dołka formy w ostatnich dziesięciu spotkaniach wygrali i zremisowali po 4 a 2 przegrali. Dla nas najważniejsza była ich wygrana z Lens na wyjeździe. Pozwoliło to zbudować większą przewagę nad największymi rywalami. Być może liczą, że teraz się im odwdzięczymy.
Oczywiście mówimy to z lekkim przekąsem, bo o czymś takim nie ma mowy. Obie ekipy chcą trzech punktów. PSG walczy o utrzymanie przewagi nad Lens a Monaco wciąż dzielnie zdobywa punkty, aby w przyszłym sezonie ponownie zagrać w Lidze Mistrzów. Można więc spodziewać się wyrównanego spotkania w którym zadecydują detale. Jedno jest pewne, nudy nie będzie. Początek o 20:45.
