Bradley Barcola stał się najskuteczniejszym zawodnikiem w spotkaniach z Le Havre. Przed sobotnim spotkaniem miał on trzy gole, teraz ma ich już cztery i jest samodzielnym liderem klasyfikacji. Po meczu przyznał, że dużo w tej sytuacji dały mu wypracowane z zespołem automatyzmy i znajomość z zawodnikami.
Jedyne trafienie tego dnia miało miejsce niedługo przed zakończeniem pierwszej połowy spotkania. Na prawej stronie boiska piłkę przyjął Lee Kang-In, który zszedł do środka i zaczął wypatrywać kolegów w polu karnym. Posłał kapitalne dośrodkowanie idealnie na głowę wychodzącego zza obrońców Bradleya. Ten nie mylił się z okolic piątego metra i piłka po koźle wpadła w górną część bramki. Golkiper gospodarzy, który tego dnia radził sobie bardzo dobre, nie miał szans i musiał wyciągnąć piłkę z siatki.
Po meczu Barcola udzielił wywiadu w którym opisał tę sytuację. Wszystko oparło się na fakcie, że wiedział czego spodziewać się go Koreańczyku, gdy skierował piłkę w kierunku środka bramki. – „Moja bramka? Wiem, że kiedy Kang-In wchodzi do środka, wykonuje takie małe dośrodkowania. Kiedy go zobaczyłem, pomyślałem, że to może się zdarzyć, i wtedy uderzyłem głową”. – przyznał młody skrzydłowy zespołu Luisa Enrique. Ostatecznie to trafienie dało nam bezcenne trzy punkty.
Podobnie uważa również Barcola. – „To trzy ważne punkty. Wiedzieliśmy, że musimy wygrać, biorąc pod uwagę wyniki przed tym meczem. Trener naprawdę się na tym skupił. Graliśmy dobrze, mogliśmy strzelić więcej bramek, ale cieszymy się z tego wspaniałego zwycięstwa” – dodał. Teraz PSG czeka trudna przeprawa. Najpierw zagrają z AS Monaco, by później rozpocząć bój o 1/4 finału Ligi Mistrzów. Naszym rywalem będzie ekipa Chelsea.
