Choć zwycięstwo jest skromne to jednak wciąż są to trzy punkty. Przyznać trzeba aczkolwiek otwarcie, że to spotkanie mogło mieć zupełnie inny przebieg. Zarówno PSG jak i gospodarze mieli swoje szanse, ostatecznie o wszystkim zadecydowało trafienie Bradleya Barcoli z końcówki pierwszej połowy.
Naturalnie, jak można było się spodziewać, od początku PSG zaznaczyło swoją dominację pod względem posiadania piłki. To powodowało, że coraz bardziej zagrażali bramce gospodarzy. Już w 2 minucie z linii bramkowej obrońca musiał wybijać piłkę, jednak na tym się na długo skończyło. Ponowna groźna akcja miała miejsce na kwadrans przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę. Do piłki dobiegł Warren, jednak fatalnie przestrzelił głową.
Tego błędu kilka minut później nie zrobił już Bradley Barcola. Francuz kapitalnie wykorzystał dośrodkowanie Lee Kang In’a i wpakował piłkę do siatki. Gospodarze ledwo zdążyli otrząsnąć się po utracie bramki i już mogli stracić drugą! Tym razem jednak po analizie VAR zarządzono spalonego a bramkę odebrano Dro Fernandezowi. Ogromny pech młodego Hiszpana, który w tym meczu wybiegł w pierwszym składzie.
Po przerwie PSG wciąż dominowało nad rywalami. Wysokie ustawienie praktycznie na połowie przeciwnika sprawiło, że Le Havre potrafiło wyjść z groźną akcją. Na szczęście na posterunku był Matfey Safonov, który tego dnia nie miał zamiaru wyciągać piłki z siatki. To nieco ostudziło nastroje Paryżan, którzy i tak szturmowali bramkę gospodarzy. Po jednej z takich akcji sędzia zarządził rzut karny dla „Les Parisienes”. Druga bramka była bardzo blisko.
Gdy już wznosiliśmy ręce w geście tryumfu Desire Doue oddał słaby strzał z którym gładko poradził sobie bramkarz gospodarzy – Diaw. To podniosło ciśnienie w obu obozach. Le Havre poczuło, że może pokusić się o remis, my, że stracimy prowadzenie. Na nieszczęście gospodarzy brakowało im jakości, aby zagrozić ponownie bramce Safonova i mecz zakończył się skromną wygraną PSG – 1:0. Postawa nie przekonała, jednak w tej sytuacji najważniejsze pozostają trzy punkty i zbudowanie przewagi nad drugim Lens. Oby pozostała taka do końca sezonu!
