Gabriel Moscardo dołączył do PSG w 2024 roku. Nie było mu jednak wciąż dane zadebiutować w stolicy Francji. Na razie ogrywa się na wypożyczeniach o czym wspomina w rozmowie z brazylijskimi mediami. Nie zabrakło też ciepłych słów w stronę samego dyrektora sportowego.
Moscardo trafił do PSG z ekipy Corinthians w trakcie letniego okna transferowego w 2024 roku. Sowicie za niego zapłacono, bowiem jest to kwota 20 milionów euro. Ciężko powiedzieć, aby się ona spłacała. Obecnie wyceniany jest na nieco poniżej 7 milionów euro i nie było mu dane zadebiutować w PSG.
Gdy dołączył do paryżan szybko stało się jasne, że nie przebije się do pierwszego składu. Stąd zdecydowano się na wypożyczeni do Stade Reims. Tam jednak nie zaznaczył zbytnio swojej obecności i powrócił do Paryża. Wrócił tam tylko na chwilę bo szybko odszedł na kolejne wypożyczenie, tym razem do Bragi.
Tam otrzymuje od trenera Carlosa Vicensa więcej szans, zdecydowano się też na lekką zmianę jego nominalnej pozycji o czym wspomina sam piłkarz. – „Jedną z rzeczy, nad którą bardzo pracowałem, było granie bardziej jak numer 8. Tutaj, w Bragi, czasami gram jako numer 10, pomocnik grający w obu strefach, otrzymujący piłkę raczej w ostatniej trzeciej części boiska. Kiedy przybyłem do Bragi, trener dostrzegł we mnie tę cechę, a mianowicie to, że mam nogi i kondycję, aby grać w strefie ofensywnej i atakować, a także umiejętności pozwalające mi kończyć akcje w ostatniej trzeciej części boiska”. – przyznał w rozmowie z brazylijskimi mediami.
Nie chciał wyjazdu, chce rozwoju w Europie
Przed sezonem rozważano jego ponowne wypożyczenie do kraju. Zna tam środowisko, ligę i łatwiej byłoby mu rozwinąć skrzydła. Gabriel zdecydował aczkolwiek, że chce walczyć o skład w europejskim zespole. – „Moim zdaniem jest jeszcze za wcześnie, aby wracać do Brazylii. Wyjechałem stamtąd w wieku 18 lat z marzeniem o Europie. Oczywiście, pewnego dnia wrócę, ale nadal uważam, że mogę wiele wnieść do Europy, gdzie moim zdaniem czeka na mnie wiele możliwości” – dodał.
Choć w PSG jeszcze nie zadebiutował to ma bardzo pozytywne odczucia odnośnie sztabu a szczególnie Luisa Camposa. Portugalczyk bowiem bardzo na niego stawiał i od początku wierzył w jego umiejętności. – „Luis Campos naprawdę bardzo mi pomógł, zwłaszcza podczas rekonwalescencji po operacji stopy i wszystkich związanych z nią problemach. Był przy mnie, kiedy praktycznie nie mogłem chodzić. Powtarzał mi: „Zatrudnię cię, zatrudnię cię, jesteś dobry, jesteś dobry, naprawisz sytuację, zatrudnię cię, nie martw się, nie martw się, zatrudnię cię”.
To spowodowało, że zbudował bardzo wyjątkową relację z młodym Gabrielem. – „Zawsze miał do mnie całkowite zaufanie, w 100%. Nigdy nie było żadnych wątpliwości w stylu: [O nie, nie grasz]. Zawsze miał do mnie absolutne zaufanie” – zdradził. Teraz więc ma okazję udowodnić, że faktycznie na nie zasłużył. W obecnym sezonie rozegrał 731 minut w których zdobył gola i asystę.
