Jego wejście na boisko dało impuls drużynie co ostatecznie przełożyło się na zwycięstwo. Tak się wraca po kontuzji! Po meczu Lee podziękował za zaufanie i ogromną pomoc ze strony klubu.
Opuścił osiem spotkań, tyle zajęła mu rehabilitacja kontuzjowanego kolana. Nieco się ona przeciągnęła gdyż uraz okazał się poważniejszy niż zakładano. Dostał dodatkowy czas i najwyraźniej to się opłaciło. Gdy wszedł z ławki w meczu z RC Strasbourg dało się zauważyć, że był głodny gry. To on rozpoczął akcję bramkową na 2:1 która ustaliła wynik spotkania.
Lee twierdzi, że kluczowe w tym starciu było odpowiednie przygotowanie i nastawienie. – „Przed meczem wiedzieliśmy, że Strasburg to bardzo trudny przeciwnik. To drużyna, która sprawia nam problemy. Dobrze przygotowaliśmy się do tego spotkania. Były trudne momenty, ale były też chwile, kiedy mieliśmy przewagę. Cieszymy się, że udało nam się wygrać i musimy dalej ciężko pracować” – przyznał.
Nie zabrakło również pytań o samą rehabilitację. –„Mój powrót? Po długim okresie rekonwalescencji chciałbym podziękować wszystkim pracownikom, którzy pomogli mi jak najszybciej wrócić do gry, a także moim kolegom z drużyny, którzy zawsze byli przy mnie w tych trudnych chwilach. Kontuzja nigdy nie jest łatwa, więc dziękuję wszystkim! Cieszę się, że wróciłem i że wygraliśmy dzisiejszy mecz. Musimy dalej ciężko pracować”. – dodał.
Po tak dobrej zmianie można spodziewać się, że również w kolejnych spotkaniach Koreańczyk otrzyma szansę. Z pewnością przyda się zespołowi, bo przed nami wymagający luty. „Le Classique”, Rennes a potem dwumecz z AS Monaco w Lidze Mistrzów. Czeka nas solidna przeprawa.
