Spokojne zwycięstwo, ale czy na pewno? – relacja ze spotkania Girondins Bordeaux- PSG

Od pewnego okresu PSG znajduje się pod ogniem krytyki, zarówno ze strony dziennikarzy jak i kibiców. Brak stylu irytuje wszystkich sympatyków klubu z Paryża. Na szczęście w starciu z Bordeaux PSG bardzo pewnie zwyciężyło.

Wtorkowe spotkanie z RB Lipsk dla wielu było bardzo rozczarowujące, utrata kompletu punktów w ostatnich sekundach spotkania, to zawsze boli. Również przeciąga się brak wyraźnego stylu, który Pochettino określił mianem „wygrania każdego spotkania”. Oczywiście, tego się od niego oczekuje, może i powoduje to pewną presję na szkoleniowcu, ale jednak powinna już być widoczna praca Pochettino z zawodnikami, cóż… zostawmy na obecną chwilę ten temat. Do sobotniego starcia PSG podchodziło osłabione nie tylko stratą Leo Messiego i Verattiego, ale również Kimpembe. Choć absencja tego pierwszego, fakt, brzmi to dziwnie, wcale nie musi oznaczać osłabienia drużyny. Utrata ważnego elementu defensywy mogła być sporym problemem dla paryżan, szczególnie, że w jego miejsce dystyngowano elektrycznego Kehrera. Wielu obawiało się o grę obronną PSG.

Mimo to, początek spotkania przebiegał nadzwyczaj spokojnie, nawet Niemiec zaliczył udaną interwencję. Girondyści starali się kilkukrotnie atakować za sprawą wypożyczonego Pembele, który niebezpiecznie wchodził w pole karne. Mecz zdawał się być wyrównany, każda ze stron miała okazję do zdobycia bramki. W końcu impas przełamał duet MM, z prawej strony boiska piłkę pod nogi Neymara dośrodkował Mbappe, Brazylijczyk, mimo asysty dwóch rywali oddał strzał i pokonał bramkarza gospodarzy. Bramka ta spowodowała, że paryżanie odżyli i bardzo aktywnie zaczęli atakować bramkę Bordeaux. Ponownie dopięli swego pod koniec pierwszej połowy spotkania, po kapitalnej akcji duetu MM piłkę do siatki wpakował Neymar, który powoli odzyskuje wigor na boiskach Ligue 1. Na przerwę goście schodzili z dwubramkową przewagą, oraz z zadziwiająco szczelną defensywą.

Druga część spotkania rozpoczęła się od indywidualnej akcji Mbappe, która zatrzymała się na nodze Kościelnego, był to istny znak, że PSG nie ma zamiaru zwalniać. Ciekawe, czy z Messim w składzie gra również wyglądałaby tak pewnie. Może i się przyczepiamy, ale przemawiają za tym statystyki, paryżanie z Argentyńczykiem grają po prostu gorzej. Wracając do spotkania, z minuty na minutę coraz bardziej zarysowywała się przewaga PSG, które skutecznie neutralizowało ataki gospodarzy i samo atakowało. Bardzo dobrze podopieczni Pochettino radzili sobie z wychodzeniem spod pressingu, co kulało w poprzednich spotkaniach. Skuteczna defensywa pozwoliła na więcej polotu z przodu, kapitalne zawody rozgrywał Neymar, który kręcił obrońcami Bordeaux. Nie minęło dużo czasu, a PSG prowadziło już 3:0, paryżanie kapitalnie rozegrali piłkę w środku pola a akcję pewnie wykończył Mbappe. Warto odnotować, że udział przy bramce miał budzący się do życia Wijnaldum,  powoli na Matmut Atlantique rozpoczynał się pogrom.

Podopieczni Pochettino nie zamierzali zwalniać, bardzo regularnie starali się nękać defensywę Girondystów. Ci starali się odpowiedzieć w 70 minucie, po kilku podaniach pod polem karnym oddali strzał, który jednak nie trafił w światło bramki, poza tym sędzia odgwizdał pozycje spaloną. Nie zniechęciło to jednak podopiecznych Petkovicia, którzy starali się odrobić chociaż jedną bramkę. Podobne wnioski wyciągnął Pochettino, który wprowadził mocno defensywne zmiany, to jednak nie uspokoiło gry w bloku defensywnym i Bordeaux zdołało zdobyć bramkę po błędzie Nuno Mendesa. Do gry paryżan po utracie bramki wdarło się zdenerwowanie, które natychmiast chcieli wykorzystać Girondyści. W ostatnich sekundach spotkania udało im się złapać kontakt, kto wie co by się stało gdyby trwał ono trochę dłużej.

Paryżanie, w końcu mogą być zadowoleni ze swojej postawy, choć ostatnie 15 minut mogło spowodować lekkie zaniepokojenie. Powinni oni zakończyć to spotkanie z czystym kontem, walczyli oni w końcu z 16. drużyną Ligue 1. Trzeba jednak przyznać, że Bordeaux postraszyło PSG, dobry obraz ogólny zamazał ostatni kwadrans, walczymy dalej.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *