Dro Fernandez to sól w oku działaczy FC Barcelony. Jego odejście było nieoczekiwane i bardzo bolesne. Postanowiono więc podjąć daleko idące kroki, aby zabezpieczyć się przed takimi sytuacjami w przyszłości.
Dro Fernandez okazał się jedynym wzmocnieniem pierwszej drużyny PSG w zimowym oknie transferowym. 18-letni Hiszpan nie widział się dalej w strukturach FC Barcelony, głównie przez małą ilość minut otrzymywaną przez Hansiego Flicka. Co prawda niemiec zapowiadał, że ma plan na jego powolne wdrażanie do zespołu, jednak to nie przekonało Dro. Zaczął on poszukiwania nowego zespołu a na czoło wyszły dwa kierunki – Premier League i Ligue 1.
Dość szybko jednak z gry o zawodnika wypadło City, które nie było w stanie sfinalizować operacji. Stało się jasne, że PSG jest liderem w wyścigu o podpis. Zadecydowały dwie rzeczy – możliwość regularnej gry i poważne zainteresowanie jego usługami. PSG pozostawało w stałym kontakcie z otoczeniem zawodnika będąc bardzo zdeterminowanym. Niech świadczy o tym fakt, że Luis Enrique osobiście udał się do Katalonii, gdzie rozmawiał z Dro.
Przekonał go, że regularnie będzie otrzymywał szanse co miało ostatecznie zaważyć na decyzji. Od tamtego momentu regularnie znajduje się w kadrze. W czterech spotkaniach rozegrał łącznie 36 minut i powoli zaczyna odnajdywać się w Paryżu. W Barcelonie z kolei wciąż nie mogą do końca pogodzić się z jego odejściem. Postanowiono działać, aby taka sytuacja już się nie powtórzyła. Podjęto decyzję o weryfikacji kontraktów innych młodzieżowców.
Jak podaj RMC Sport w górę mają pójść wszystkie klauzule najbardziej rozchwytywanych zawodników. Ma to zabezpieczyć klub przed ich odejściem za grosze a jednocześnie spowodować, że zainteresowanie niejako spadnie. To jedynie pokazuje o jakiej klasie piłkarza mówimy w przypadku Dro. Klub chce dokonać zmian w swojej polityce tylko ze względu na odejście jednego piłkarza. To bardzo wymowne i pozostaje nam jedynie cieszyć się, że trafił on do PSG.
