Po początkowych minutach nikt raczej nie uwierzyłby, że coś takiego jest możliwe. A jednak! PSG udało się odwrócić losy spotkania i wyjeżdza z Księstwa z bardzo ważnym zwycięstwem.
To co wydarzyło się w pierwszych minutach spotkania było istnym kryminałem. Już w pierwszej akcji meczu i kompletnym zagubieniu obrony do siatki trafił Balogun. To skonsternowało PSG, które przyjechało tutaj z jasnym celem – zagrać swoją piłkę. Plan musiał zostać zweryfikowany, i to podwójnie, bo niedługo później Francuski napastnik Monaco ponownie trafił do siatki i było 2:0…
Wydawało się, że gorzej być już nie może. Piłkarze uświadomili nam jednak, że może. Dosłownie parę minut po drugim trafieniu Monaco kapitalny rajd zaliczył Khvicha, który padł w polu karnym po faulu Faesa. Do piłki podszedł Vitinha i… bramkarz obronił. Dla niektórych kibiców PSG to było zapewne za dużo i musieli na chwilę odejść od telewizorów. Ciężko się dziwić, to co pokazaliśmy było niegodne zwycięzcy Ligi Mistrzów.
Na domiar złego boisko musiał opuścić Dembele, który jednak tego dnia nie radził sobie najlepiej. Jego miejsce zajął Desire Doue i wydawało się, że mecz jest przegrany. Jego wejście kompletnie jednak odmieniło losy tej rywalizacji. Już w pierwszej akcji oddał strzał z ostrego kąta i złapaliśmy kontakt. Niedługo później przeprowadził kolejną akcję, którą jednak sparował bramkarz. Piłka padła pod nogi Hakimiego i ten wyrównał stan spotkania.
Wróciła nadzieja na pozytywne zakończenie tego spotkania. Wzrosła tym bardziej gdy w drugiej części meczu na samym początku z boiska wyleciał Golovin. Prostą nogą wjechał on w piszczel Vitinhi co mogło zakończyć się tragicznie. Na szczęście Portugalczykowi nic się nie stało i mógł grać dalej. Ta czerwona kartka zmieniła zupełnie obraz gry. PSG dominowało, oddawało więcej strzałów i zaczęło przypominać tę drużynę, którą pamiętamy.
Zwycięska bramka padła w 67 minucie i ponownie na listę strzelców wpisał się Doue. Kapitalne wejście młodego Francuza, który dał nam zwycięstwo i słusznie otrzymał statuetkę MVP. Wynik, pomimo szans, już się nie zmienił i PSG wyjeżdzało do Paryża z wygraną, ale w mieszanych humorach. Miejmy nadzieję, że na Parc des Princes takie spotkanie nam się już nie przytrafi!
