PSG – Dijon 4:0

 

 

Pierwsza połowa

Strzelanie zaczęło się szybko, jeszcze Zanim obrońcy Dijon się rozgrzali Kylian Mbappe na lewej stronie uwolnił się spod krycia dwóch zawodników gości. Dośrodkował do Cavaniego dla którego piłka była za wysoko. Futbolówka trafiła do Marquiniosa, który niecelnym uderzeniem… Podał do Sarabii. Hiszpan nie za pięknie, ale skutecznie otworzył wynik spotkania.

W 10 minucie powinno być 2:0, ale młody Francuz bardzo przestrzelił głową w dogodnej sytuacji.

Mecz od początku nabrał formy nieustającego ataku pozycyjnego paryżan. W 16 minucie proporcja posiadania piłki wynosiła 71:29 na korzyść Les Parisiens.
I podobny trend utrzymał się do końca spotkania.

Spotkanie długo się rozkręcało, jakby zawodnicy Dijon nie bronili źle, a gracze PSG wiedzieli że mają wszystko pod kontrolą i akcje same przyjdą. Tak też się stało.

Mur zbudowany przez obronę Dijon w pierwszej połowie kruszył zwłaszcza Kylian Mbappe. W 39 minucie Gueye świetnie obsłużył Francuza, który uderzył groźnie i celnie, ale świetną interwencją popisał się Runarsson.

W 43 minucie serią szybkich podań z Draxlerem doszedł do czystej pozycji na linii pola karnego, jednak uderzył ponad bramką. Dwie minuty później w ostatniej chwili przed tragedią dla drużyny z Burgundii Francuz został powstrzymany wślizgiem ostatniej szansy wykonanym przez Ekuele Bruno.

Nie wszystko się jednak udawało

W pierwszej odsłonie meczu jedyną zagrażającą bramce strzeżonej przez Navasa akcje zawodnicy gości przeprowadzili w 33 minucie. Mocny, płaski strzał z prawej strony pola karnego oddał Mickael Alphonse. Na szczęście niecelny.

Podobnie jak wszystkie próby wyjątkowo mało skutecznego dzisiaj Edinsona Cavaniego. El Matador udarzał, mocno, szybko i bardzo niecelnie. W 36 minucie Dostał wspaniałe podanie od Kyliana Mbappe. Był świetnie ustawiony co zaowocowało pojedynkiem z pustą bramką kilka metrów przed sobą. Strzelenie w tak dogodnej sytuacji ponad poprzeczką i to jeszcze od kozła można śmiało nazwać niemałym wyczynem.

Urugwajczyk nie miał swojego dnia, zapisał się na kartach tego meczu również strzałem w słupek w sytuacji ‚stuprocentowej’ oraz próbą wykończenia prostej piłki w sposób jakby to nazwać.. . Zewnętrzny piruet?. Mało skuteczny, ale w tej sytuacji nie trafić w taki sposób można nazwać kolejnym wyczynem. Oddając cesarzowi co cesarskie akurat do niego nie można mieć pretensji, strzelił swoje 200 goli, liczymy na kolejne, zawsze cieszyły i będą cieszyć.

Tuchel postanowił zmienić Urugwajczyka na Argentyńczyka bo na boisku w 71 minucie zameldował się Mauro Icardi. A tuż przed jego wejściem w swojej ostatniej w tym meczu akcji El Matador świetnie wymanewrował dwóch obrońców i wystawił piłkę jak na tacy Pablo Sarabii, który uderzył piłkę w słupek.

Druga część meczu

Spokojne rozgrywanie i moment przyspieszenia, diabelnie szybkiego Mbappe to był częsty widok dla widzów tego starcia. W 60 minucie Cavani prawie dograł Francuzowi piłkę na pustą bramkę, jednak zagranie było minimalnie na silne.

Warto odnotować ze 72 minuty zagrał Tanguy Kouassi. Wystrzegł się błędów i chwała mu za to. gra w PSG w wieku 17 lat to napewno dużo presja, którą zniósł w kolejnym meczu. Zmienił go Leonardo Paredes co jasno oznaczał, że Tomas Tuchel nie był usatysfakcjonowany skromnym prowadzeniem i liczył na podbicie wyniku.

Co stało się błyskawiczne, bo w 74 minucie Mbappe w końcu znalazł drogę do sieci, po świetnym podaniu Draxlera stanął przed bramkarzem, którego tym razem zdołał pokonać.

Na boisku zrobiło się więcej przestrzeni, Mbappe dostał podanie na połowę rywala z okolic własnego pola karnego. W ataku trzech na trzech wsparli to Paredes i Icardi. Argentyńczyk dostał podanie i sprytnym strzałem podwyższył na 3:0 w 76 minucie.

Ostatni gol padł po rzucie różnym w 90 minucie piłka przypadkiem znalazła młodego Francuza który po jej wykończeniu nie ukrywał wielkiej radości z drugiej bramki.

Mecz spokojny. widać było różnice klas poszczególnych zawodników, Dijon było gorsze, ale nie bezzębne. Keylor Navas w drugiej połowie został dwa razy wywołany do tablicy. Groźnie strzelali najpierw Sammaritano a następnie Cadiz. Kostarykanin popisał się jednak świetnymi interwencjami.

Mecz wzorowy. Wygrany. W końcu spotkanie bez baboli w obronie co cieszy, trzy punkty również. Miłego wieczoru.

alez Parisiens

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *