Wygrywamy 1:0 z Club Brugge.

Wydawać by się mogło, że po wysokiej wygranej na wyjeździe spotkanie z Brugge będzie tylko formalnością. Tym razem, goszcząc przeciwników na Parc des Princes spotkanie miało być tylko przypieczętowaniem sukcesu sprzed miesiąca. Tak mówiły również kursy bukmacherów przed meczem: wygrana PSG: 1.22, Brugge: 14,50. Jednak nie było tutaj jednostronnego widowiska, piłkarze belgijskiego klubu potwierdzili że nie bez powodu znajdują się, gdzie się znajdują – czyli w najbardziej prestiżowych rozgrywkach świata piłki.

Był to mecz pełen fauli, piłkarze Brugge faulowali aż 16 razy, dlatego nie powinna nas dziwić postawa Verrattiego czy choćby Thiago Silvy, którzy nie odpuszczali nogi. Niewiele brakowało, a spotkanie skończyłoby się remisem. Karnego dla Club Brugge nie wykorzystał na nasze szczęście Mbaye Diagne. To fatalna sytuacja dla Senegalczyka, ponieważ ten utracony 1 punkt może zaważyć o ostatecznym rozrachunku w grupie. Ważyć będą się losy drugiego miejsca, a bić się o nie będą Real Madryt i właśnie Brugge. Wtedy może właśnie zabraknąć cennego jednego punkta, a Diagne z pewnością nie pogodzi się z błędnym wykonaniem karnego.

Mecz ten nie należał do wybitnych – ale nie oszukujmy się, najważniejsze są trzy oczka które sobie zapewniliśmy. Ici c’est Paris!

10 Comments

  1. alan Reply

    Słaby mecz w naszym wykonaniu, mieliśmy dużo szczęścia, że to przeszło. Nasz atak był śmiesznie słaby, Mbappe, chyba najsłabszy z naszej strony. Gdyby nie to, że zostawili Icardiego bez pilnowania, to byłby remis. Navas uratował mecz.

  2. Bee! Reply

    Dla mnie to Navas świetnie obronił, a nie Diagne źle strzelił. Bramka fuks, gdyby obrońca się nie „majdnął” nic by nie było, bo więcej okazji PSG nie miało. W meczu oddaliśmy 2 celne strzały, żenada. Jak ktoś ma niegrzeczne dzieci, to może je karać pokazywaniem tego meczu;-)

      1. alan Reply

        Ja nie widzę rosnącej formy Realu, tylko przeciwników, którzy się obsrali, „bo to Real”. Nasz mecz to takie typowe PSG. Awans mielibyśmy zapewniony, nawet jeśli byśmy z nimi zremisowali, więc nasze „asy” uznały, że nie będą się przemęczać. Niestety tak jest zawsze, kiedy bierzemy rzeczy za zagwarantowane, biegamy jak bezgłowe kurczaki. Mecz uratował Navas i obrona. O Madryt się nie martwię, zagramy na pełnym, bo będziemy chcieli zachowań pierwsze miejsce.

    1. alan Reply

      Mówisz? Wstyd się przyznać, ja nie widziałem chyba żadnego meczu tego bramkarza, kompletnie nie wiem, czego można się po nim spodziewać. Ja to bym chciał żeby Bułka mógł dostać trochę więcej meczy, fajnie by było patrzeć jak polski bramkarz rozwija się w klubie, który lubię 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *