PSG 5 : 0 Brugge. Podsumowanie meczu, komentarz.

Przed spotkaniem na Jan Breydel Stadium paryżanie przy korzystnym układzie meczów w grupie A UEFA Champion Legue mogli zapisać się w historii jako pierwsza drużyna, która po trzeciej serii gier zakwalifikuje się do fazy play-off tych rozgrywek. Czekało ich jednak trudne zadanie, bo zespół Brugii prowadzony przez Clementa Philippe ostatni mecz o punkty przegrał w połowie maja. Od tamtego czasu zespół Brugge zagrał aż osiemnaście meczów o stawkę. Pięć z nich zremisował, w tym mecze z Realem Madryt i Galatasaray w LM. Trzynaście razy schodzili z boiska zwycięsko. Prowadzą w lidze belgijskiej i do tej pory w sezonie ligowym stracili tylko trzy bramki. To młoda i ambitna drużyna, której hiszpański Real nie był w stanie pokonać na Santiago Bernabeu, więc mimo niewyrobionej w Europie marki, drużyna z Brugii mogła liczyć na korzystny wynik. Szczególnie ze względu na nieobecność w ekipie PSG Neymara, Draxlera czy Gueye oraz faktu, że Edinson Cavani i Kylian Mbappe nie byli jeszcze gotowi na zagranie pełnego spotkania, o czym na przedmeczowej konferencji informował trener paryżan Thomas Tuchel.

Mecz zaczął się doskonale. Długie wypuszczające Di Marie w wolną przestrzeń na skrzydle podanie od jednego ze stoperów dotarło do celu. Argentyński skrzydłowy dośrodkował i znalazł w polu karnym Mauro Icardiego, który dokładnym strzałem z powietrza znalazł miejsce między słupkiem a interweniującym bramkarzem gospodarzy Simonem Mignoletem.

Na szczęście dla widowiska szybko stracona bramka nie zniechęciła Belgów do gry w piłkę. W 12 minucie Krepin Diatta, trochę przypadkowo doszedł do dobrej sytuacji strzeleckiej, ale na szczęście jego strzał z prawej strony pola karnego był bardzo niecelny.

Już minutę później Thiago Silva desperackim, ale i dokładnym wślizgiem uratował drużynę z Paryża przed stratą gola. Był ostatnim obrońcą przed dwoma piłkarzami Brugii, którzy gdyby minęli go podaniem wyszliby rozpędzeni bezpośrednio na Keylora Navasa.

Spotkanie od początku miało wysokie tempo w 14 minucie Angel Di Maria stanął przed szansą podwyższenia wyniku. Po dobrym(chyba jedynym dobrym) zagraniu Choupo-Motinga spod linii bocznej wyszedł sam na sam i niestety nie znalazł drogi do bramki.

Belgowie przedzierali się pod bramkę paryżan i nie dopuszczali do groźnych sytacji pod swoją bramką. W naszej obronie świetnie spisywał się Thiago Silva, który w 23 minucie w sytuacji jeden na jeden w polu karnym nie dał szans Tau Percemu na stworzenie zagrożenia. Krzyczał jednak na kolegów z drużyny kiedy w 35 minucie 6 zawodników wyraźnie chcącej zdobyć punkty drużyny z Brugii pokryło całą linię pomocy les Parisiens. Brazylijczyk był zmuszony zagrywać do Mauro Icardiego.

W 39 minucie nastąpiła powtórka z wcześniejszej sytuacji. Wyraźnie niezadowolony z faktu nie posiadania opcji do podania kapitan, zagrywał z rzutu wolnego na własnej połowie za linię środkową co skończyło się stratą.

W grze paryżan mimo prowadzenia było dużo niepewności, najsłabszy na boisku i pierwszy do zmiany był Eric Maxim Chaupo-Moting. W 15 minucie dostał zasłużoną żółtą kartkę za niepotrzebny faul w bocznej strefie boiska. Kameruńczyk seriami popełniał błędy i niedokładne zagrania. W przeciągu dwóch minut najpierw nie poradził sobie z obrońcą w pojedynku. Później po odbiorze paryżan niedokładnie odegrał do Marquiniosa co zwolniło naszą akcje, a następnie w dogodnej sytuacji fatalnie podał do Di Marii co skończyło się kolejną stratą. I piłki i szansy na przeprowadzenie groźnego ataku. Pod koniec pierwszej odsłony popisał się jeszcze czytelnym zagraniem piętą co naraziło nasz zespół na kolejne niebezpieczeństwo.

Gospodarze wychodzili wysoko i byli groźni w 34 minucie popisali się fantastyczną akcją na

Jeden kontakt zakończoną strzałem, wywierali presję na Keylora Navasa, który przy wybiciu piłki o mało nie strzelił sobie gola nabijając pomocnika Charlesa Keteleare. Sędzia Daniel Siebert zakończył pierwszą część spotkania po groźnym dośrodkowaniu Hansa Vanakena a wynik wydawał się otwarty.

Po przerwie mimo prowadzenia liczyliśmy na lepszą grę paryżan. Thomas Tuchel widział problemy na boisku i już w 53 minucie zdecydował się na zmianę. Za grającego złe zawody Choupo-Motinga wprowadził Kyliana Mbappe i nie trzeba było długo czekać, aż zaczęły się dziać cuda.

Już po ośmiu minutach na boisku młody Francuz zwiększył prowadzenie PSG. Ander Herrera zagrał do Di Marii, ten pograł z Mbappe na lewej stronie i doszedł do pozycji do dośrodkowania. W polu karnym Argentyńczyk szukał Icardiego, podanie przeciął jednak Simon Mignolet. Na nie szczęscie dla niego na tyle nie fortunnie, że piłka Ponownie trafiła do Mbappe, który nie miał problemu z umieszczeniem jej w bramce.

Dwie minuty po golu na 2:0 reprezentant Francji miał już gola i asystę. Di Maria kierunkowo odebrał piłkę w stronę Mbappe, ten spod linii końcowej celnie zagrał do Icardiego, który strzelił swojego drugiego gola, drugiego z woleja i drugiego w stylu lisa pola karnego.

Argentyński napastnik nie miał już szansy na podwyższenie rezultatu bo w 65

minucie zmienił go Leandro Paredes. Zmieniliśmy ustawienie z 4 : 3 : 3 na 4 : 4 : 2 i bezpiecznie zaczęliśmy dopuszczać zawodników z Belgii coraz wyżej kontrolując przebieg meczu, który stał się bardziej otwarty i ostry.

W tym okresie, który trwał do czwartego gola PSG zobaczyliśmy kartki dla Verattiego i Ritsa (obydwie zasłużone), nieuznanego gola dla drużyny z Brugii przez zagranie ręką aktywnego w tym meczu Krepina Diatty, czy dwie świetne sytuaje Kyliana Mbappe, który raz w sytuacji sam na sam skiksował i nie trafił w bramkę, a drugi raz został powstrzymany przez Simona Mignoleta.

Sytuacje, których przed pojawieniem się na boisku młodego mistrza świata nie było za dużo, po jego wejściu na boisko zaczęły być czymś naturalnym, piłka jakby sama zaczęła płynniej chodzić między naszymi zawodnikami, którzy za względu na jego obecność zaczęli czuć się pewniej.

Zresztą nie bez powodu bo w 79 minucie koronkowa akcja Bernata, Di Marii i Mbappe zakończyła się drugą bramką francuza, który w sytuacji sam na sam położył bramkarza na murawie a następnie przerzucił nad nim piłkę trafiając do siatki.

Przy wyniku 4:0 piłkarzom Brugii już nie bardzo się chciało, stracili wiarę w korzystny wynik i zdawali się czekać na koniec. Zanim ten nastąpił Di Maria popisał się fantastycznym podaniem do wychodzącego z między obrońców Kyliana Mbappe, który z pierwszej piłki strzelił na 5:0 w 83 minucie gry i jednocześnie został najmłodszym graczem w historii Ligi mistrzów, który strzelił w tych rozgrywkach 15 goli!

Trzeba jednak oddać Brugii to co należy, nie bunkrowali swojej bramki i wyszli na boisko grać w piłkę o czym świadczy chociażby statystyka posiadania piłki, która wynosi równo 50/50. Zostali za to wypunktowani, ale mecz był świetnym piłkarskim widowiskiem.

MVP został stanowczo francuski napastnik, który po powrocie na boisko imponuje skutecznością, zagrał w dwóch ostatich meczach łącznie 35 minut w których strzelił 4 bramki i 2 razy asystował. Lekkość z jaką dochodzi do sytuacji jest imponująca i z pewnością szturmem z powrotem wszedł do grupy najlepszych napastników na świecie.

Na wyróżnienie zasługuje też Angel Di Maria i Mauro Icardi. Pierwszy trzykrotnie asystował

a drugi dwukrotnie znajdował drogę do bramki

Na minus Eric Maxim Choupo-Moting, który w tym meczu wyraźnie odstawał i miejsmy nadzieje, że nadejdzie okres jego lepszej gry

Ekipa z Parc des Princes po trzech kolejkach w Lidze mistrzów ma komplet punktów i jeśli wygrają z Belgami ponownie w następnej kolejce to w Paryżu będziemy świętować awans do fazy Play-off już 06.11.2019r.

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *