Wyjazd do Wolfsburga

Drukuj PDF

Parę słów z Wolfsburga?

Pojechaliśmy do Niemiec w cztery osoby, jeden kibic PSG, czyli ja + trzech turystów. Dojazd ok. Z centrum Polski, a dokładnie z miasta Łodzi skąd pochodzę do Wolfsburga niecałe 700 km. Po dotarciu na miejsce ulokowaliśmy się w hotelu Conni. Miła, przyjemna atmosfera. Właściciel zagorzały kibic Wilków. Typował 3:0! Wiele się nie pomylił, nieprawdaż?

Samo miasto dość "przeciętne" jak na niemieckie warunki. Mimo stosunkowo małej powierzchni, miejsca zamieszkałe przez ludzi oddalone są od siebie o 3-5 km! Reszta terenów to parki, boiska i duże pasma zieleni. Jeśli chodzi o rzeczy, które warto zobaczyć w Wolfsburgu to Autostadt i fabryka Volkswagena. Poza tym jak ktoś lubi kościółki, lub spędzać czas w muzeum, też coś dla siebie znajdzie. Na mecz wybraliśmy się 1,5 h przed pierwszym gwizdkiem. Co ciekawe, mieliśmy spore problemy z taxi.

Prawie godzinę czekaliśmy na transport pod stadion. Sam taksówkarz potwierdził, że w dniu meczu jest tyle pracy co w sylwestraJ Pod stadionem cisza i spokój. Sporadyczne śpiewy Wilków. Sporo znajomych sobie Helmutów. Tak też poznaliśmy Jurgena i Klausa. Dwóch starszych Panów chodzi na mecze VFL bardziej dla spotkania się i wypicia piwka niż na sam mecz. Ogólnie rodzinna atmosfera. Na swój sektor dostaliśmy się bez żadnych problemów - ludzie służyli pomocą, za co bardzo duży plus dla naszych sąsiadów. Pomimo tego, że miałem na sobie szalik PSG, kibice Wolfsburga nie komentowali tego w żaden złośliwy sposób, w ręcz zagadywali skąd jestem, jaki wynik typuję itp.

Na samym początku Niemcy mocno dopingowali swoich pupili. Kibice "zielonych", szczególnie ci siedzący za jedną z bramek, prezentowali się naprawdę nieźle. Dobrze zorganizowani, nawet po bramce Rothena na 0:2 nie przestawali dopingować VFL. Od tego momentu jednak zaczęła się jedna wielka feta po stronie Paryża. Mimo iż nas nie było więcej niż 500-600 osób, to zabawa była super! Awans był pewny i nawet pogoda, która tego dnia była raczej "butelkowa", nie była w stanie popsuć wyjazdu. Po bramce na 1:3 duża część fanów Wolfsburga, szczególnie tych zajmujących "lepsze" miejsca, zaczęła opuszczać stadion! Trochę to dziwne, że piłkarze dochodzą tak daleko w rozgrywkach, a kibice nie mają czasu nawet im podziękować.

Koniec meczu to radość i przyjmowanie gratulacji. Tak, tak,  przegrani Niemcy gratulowali zwycięstwa i życzyli powodzenia w następnej rundzie. Ponadto twierdzili, że tak słabego meczu Wilki nie rozegrały od ponad roku!

Zdjęcia